Praca na ugorze, czyli jak rozmawiać z laikami?

Otrzymałem kolejne pytanie od naszej stałej czytelniczki – Pani Agnieszki, z którym podobnie jak ona, nie bardzo mogę sobie poradzić… Bo tu nie ma jakieś złotej, najlepszej rady. Poproszę więc tym razem o pomoc Was. Ciekaw jestem jak sobie radzicie z pracą na ugorze, czyli w rozmowach z NIEznajomymi i znajomymi, którzy kompletnie NIC nie wiedzą o fotelikach, poza tym, że szukają fotelików dobrych i tanich 😉

Pani Agnieszka napisała:

Nie po raz pierwszy czytam takie ogłoszenie, \”szukam 2 fotelików 9-36 kg w rozsądnej cenie, przynajmniej jeden z funkcją do spania, marka nie ma znaczenia.\” Normalnie nóż się w kieszeni otwiera, a komentarze cisną się na usta i klawiaturę, ale jeszcze nigdy nie udało mi się dotrzeć do danej osoby i przekonać, że marka jak i również fotelik i model ma znaczenie i to nie w sensie lansowania. Każda próba jest prędzej czy później kwitowana – \”Spadaj, znam swoje dziecko i wiem czego potrzebuje\”. Jak sobie radzić, jak radzić innym?

Zapraszam Was, napiszcie o własnych doświadczeniach, bo mi tu również ręce opadają. Tyle na dziś. Zapraszam do komentowania pod tym wpisem. Przypominam, że nie musisz zakładać sobie specjalnego konta na blogu, otworzyliśmy komentowanie za pomocą facebooka i profilu Google+. Wystarczy, że zejdziesz na dół tego wpisu i zaczniesz pisać w polu \”Dodaj komentarz\”. Czekam z niecierpliwością na Wasze opinie.

\"rece_kurpiewski_foteliki_pod_lupa\"

Pobierz plik w postaci mp3: Foteliki Pod Lupa – Czy marka i model ma znaczenie

13 thoughts on “Praca na ugorze, czyli jak rozmawiać z laikami?”

  1. Jest grupa ludzi do których nic nie dociera, zgodnie ze starym powiedzeniem „jeszcze się taki nie urodził żeby każdemu dogodził”. Cierpliwie powtarzać i dawać przykład. Złoty środek niestety nie istnieje… czasem stosuje bardzo obrazowe wizje powstałych obrażeń przy użytkowaniu „fotelikopodobnyh” tworów, kilka razy poskutkowało. Często wtrącam temat fotelików na kursach prawa jazdy, podstawowe zasady wywołują wytrzeszcz oczu u kursantów, myślę że informacje o fotelikach powinny pojawiać się już w szkole rodzenia i w trakcie kursów prawajazdy.

  2. O bezpieczenstwie w ruchu drogowym nalezy uczyc dzieci od przedszkola. Karol, ty poruszasz ten temat na kursie na prawo jazdy, ja uczac sie prowadzic, nie uslyszalam ani jak ustawic zaglowek, ani jak zapinac pasy. Nauczylam sie tego w ciazy, bo ktos gdzies napisal, ze mozna pasy zapiac i nalezy zrobic to w dany sposob.
    Na mnie dzialaja crash testy niezalezne. Ale.. na profil fotelik.info, trafiaja raczej pasjonaci, reszta bedzie szukac wiedzy w czasopismach parentingowych, gdzie tluka, ze fotelik musi jiec atest i tylko tyle. Sto razy to przeczytasz i uwierzysz, wiec po co dawac 700 za super fotelik dla przedszkolaka, skoro za 100 mozna miec taki z ksiezniczka, albo autkiem?

  3. Coz nasza jedna znajoma sie na nas obrazila bo jakos sie z naminie kontaktuje a dziecko nadal wozi w za duzym foteliku na przednim foteliku pewnie po to by moc w kazdym momencie nakarmic dziecko 😛
    problem to takze dociaganie pasow przeciez mu nie wygodnie

  4. Ja próbowałam 4 znajome pary przekonać do RWF, jedną się udało. Jak? W żaden szczególny sposób. Wszystkim rodzicom przedstawiałam te same argumenty świadczące o wyższości foteli RWF. Po prostu ta jedna matka nie była oporna i to co mówiłam traktowała jako dobrą radę, a nie jako atak. Sama potem zgłębiła wiedzę i była przerażona jak bardzo niebezpieczne jest siedzenie w aucie przodem małego dziecka.
    Od pozostałych par słyszałam zawsze pod koniec rozmowy że mimo wszystko uważają iż nie warto przepłacać i fotelik za 300 zł w zupełności starczy. Dodam, że RWFy proponowałam rodzicom których faktycznie na nie stać.
    Dziwi mnie że jednej z tych par żal było wydać nieco ponad 1 000 zł na fotelik który lepiej chroni ich „maleństwo”, ale na kanapę bez zastanowienia wydali 10 000 zł 🙂 Ja mam nieco inaczej poukładane priorytety.

  5. Ciężki temat.. ostatnio dobrym komentarzem (niestety klient zarzucił mi, że jestem bezczelny ale to już jego problem nie mój) jest komentarz, że „Czarne worki dodawane do fotelików 9-36kg firmy xxx, nie są workami na fotelik ale na pasażera po silnym hamowaniu lub wypadku w tym foteliku” (chodzi o markę fotelików dystrybuowana przez Logis SA). Jeśli Szanowny Pan klient uprze się na ten fotelik, to kupuje go na własną odpowiedzialność. Ja staram się przekonać, pokazać, zmierzyć nauczyć i opowiedzieć najlepiej jak umiem czym grozi jazda w takim tworze dopuszczonym do sprzedaży..
    Niestety nie jesteśmy w stanie iść za klientem do kasy i zabraniać mu kupna, ale bardzo często obrazowe opowiadanie niweluje chęć zakupu takiego fotelika…
    No a poza tym.. przecież jestem tylko sprzedawcą, płacą mi za sprzedaż określonej marki i tylko ją wciskam natrętnie, a przede wszystkim wiem na pewno mniej niż fotelikowy omnibus który przyszedł do mojego sklepu żeby kupić „fotelik”…

  6. Przemysłąw

    Tylko debil nie zna praw fizyki i je ignoruje- cytat Szwedów. Ale Polak oporny jest i skąpy bo lepiej kupic nowy wypasony smartfon niż dziecku bezpiecznego RWFa.

  7. Joanna Mokwińska

    Niestety jeśli komuś wybór fotelika „ładnego, TANIEGO i najlepiej takiego, co to później tylko na taką podkładkę można zmienić” jest bardzo po drodze i czuje swoją satysfakcję z zaradności i sprytu to tłumaczenie o jakichś siłach, wypadkach, kierunkach itd jest zupełnie bez sensu. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że siedzenie w aucie różni się nieco od siedzenia na kanapie w domu, choć odbywa się przy pomocy tych samych części ciała. A to, że wypadki zdarzają się losowo nie patrząc na zasługi i przekonania to już zupełny obłęd, bo przecież zdarzają się tylko komuś. Kilka osób udało mi się nakłonić do głębszego pochylenia nad tematem i dołożenia kilku złotych do fotelika. Jednych nawet „przerobiłam” z 9-36 co to poddupnik da się zrobić, na porządnego RWFa z iso-fixem zakupionego po przymiarce ponad 100km od domu. Mimo to, zawsze jest wrażenie oporu i braku przekonania, czy takie wydziwianie i przesada są w ogóle konieczne…. w końcu to tylko fotelik……. ;/

  8. Nic nie mówcie, ja od wczoraj próbuję jedną panne przekonać żeby nie kupowała fotelika z marketu i nic do niej nie dociera. Od razu mówię, że tu chodzi o fotelik dla dziecka powyżej 18 kg, wiec o RWD nawet mowy nie było, ale przekonanie osoby, że fotelik za 350 zł mający w testach ADAC 4 punkty jest 100 razy bezpieczniejszy niż fotelik z marketu za sto złoty nic nie daje. Przed dosłownie chwilą podesłala mi artykuł o tym jaki do ADAC jest zły, bo robili szwindej z testami opon i samochodem roku 🙁 A ja argumentów już nie mam.

    1. Hmmm… z braku czasu nie pisałem o tym na blogu. Wypowiadałem się dla PR3 Polskiego Radia o „tzw. szwindlach w ADAC”. Napiszę o tym kiedyś, teraz mamy zawrót głowy z przygotowaniami do Mistrzostw Polski Fotelikiada… W skrócie: wojna z mediami Axell Springer o kasę i nierzetelne informacje w tychże mediach. Niektóre z zarzutów są prawdziwe, ale tylko w połowie. W 100% prawdziwe są zarzuty dotyczące niewłaściwego sposobu korzystania z helikoptera ADAC, co na wyniki fotelików w testach (jak i opon) nie ma chyba jednak znaczenia… 😉 Nieprawdaż? Polecam w tym temacie oficjalną stronę adac.de

  9. U nas w rodzinie nie ma wiele dzieci, ale wszystkie jeżdżą w RWF, jeśli chodzi o znajomych powiększających rodzinę podsyłam linki do odpowiednich blogów o fotelikach. Świetnym pomysłem byłoby wprowadzenie tematu już w szkole rodzenia, bo rodzice wtedy są bardzo przejęci 😉 Są spotkania z przedstawicielami różnych firm i sklepów dziecięcych, którzy na ogół ukazują foteliki jako dodatek do wózka, niestety. Tylko kto miałby zapłacić za czas „edukatorów” fotelikowych czy sprzedawców porządnych fotelików….

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top