10 mniej ratuje życie. Zwolnij!

Krajowa Rada BRD rozpoczęłą kampanię społeczną dotyczącą ochrony pieszych: 10 mniej ratuje życie. Zwolnij! Miałem okazję konsultować dla jednego z konsorcjów pierwotny projekt i niezmiernie się cieszę, że udało nam się zanegować standardowy szablon kampanii o pieszych. W końcu pęka mit pijanego rowerzysty lub wiejskiego dziecka bez odbasków poruszającego się po zmroku leśną drogą. Ladies and Gentlemen: najwięcej pieszych w Polsce ginie w biały dzień na pasach bezpieczeństwa!

Polska jest niestety na 1 miejscu w Europie z powodu ilości pieszych, którzy giną na naszych drogach:

Rocznie na polskich drogach ginie blisko 1800 pieszych. Zabici piesi stanowią 35% wszystkich osób, które zginęły w wypadkach drogowych […] wskaźnik zabitych pieszych na 1 milion mieszkańców od lat należy do najgorszych w Europie i jest ponad 9 razy wyższy niż w krajach o najniższym zagrożeniu. Średnio dla krajów Unii Europejskiej wskaźnik ten wynosi 14 zabitych pieszych na 1 milion mieszkańców, a w Polsce aż 52.

Za: Instytut Transportu Samochodowego

W projekcie kampanii, który miałem okazję opiniować planowano zakupy ton odblasków i kampanię kierowaną do wszystkich grup społecznych – czyli w praktyce do nikogo… Po co i na co, kiedy dziś w Polsce piesi giną na drogach głównie w biały dzień i na przejściach dla pieszych?  I dodajmy, że wcale nie są to dzieci szkolne czy przedszkolne. Zaprezentowałem wówczas pomysł Marka Plony (kierownik szkoleń serwisu fotelik.info), by w oparciu o szczegółowy raport ITS zanegować brief konsorcjum oraz SIWZ [Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia] przygotowaną przez Ministerstwo Transportu jako pomysły kompletnie nierozwiązujące problemu pieszych ginących na polskich drogach. Długo to trwało i skomplikowane były losy tego przetargu… Ale zostawmy to.

Marku udało się! Nie ma dzieci z plecaczkami na leśnej drodze!  Uwaga dla czytelników: Marek dowie się o tym dopiero z tego wpisu, taka niespodzianka 🙂 Tylko tyle i aż tyle. Szkoda, że nie pójdzie za tym gratyfikacja finansowa z Ministerstwa do kolegi Marka 🙁

\"Kampania

Spot kampanii 10 mniej ratuje życie. Zwolnij! przedstawia fakty dotyczące przebiegu wypadku drogowego z udziałem niechronionego uczestnika ruchu — pieszego. W spocie porównano skutki wypadku drogowego dla pieszego potrąconego przez samochód osobowy. Okazuje się, że różnica 10 km/h ma kolosalne znaczenie dla konsekwencji wypadku drogowego, oznacza życie lub śmierć!

Kierowca jadący z prędkością 60 km/h zauważa pieszego po ponad sekundzie (1,5 sek.). W tym czasie przebywa drogę długości 25m. Dopiero po tym czasie następuje reakcja i naciśnięcie na hamulec. Uderzenie pieszego następuję z prędkością 46 km/h. To jak upadek z trzeciego piętra. Najczęściej oznacza śmierć.

W przypadku prędkości 50 km/h, reakcja kierowcy następuje również po ponad sekundzie (1,5 sek.). Jednak w tym czasie przebywa drogę długości 20,83 m. Dopiero po tym czasie następuje reakcja i naciśnięcie na hamulec. Uderzenie pieszego następuję z prędkością 5 km/h. Tym razem obrażenia pieszego to siniaki.

W pierwszym spocie Krajowej Rady BRD 10 mniej ratuje życie. Zwolnij!  wystąpił znany uczestnikom naszej konferencji \”Foteliki pod lupą\” były policjant, espert ds. rekonstrukcji wypadków samochodowych Wojciech Pasieczny. Panie Wojciechu, gratuluję bardzo dobrego występu i już dziś zapraszam na kolejną naszą konferencję w styczniu 2014!

Na koniec Brawa dla Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego! Brawa dla pomysłodawców i realizatorów spotu! Scenariusz ten jest już co prawda ograny na zachodzie, ale spot kampanii ma przede wszystkim rozwiązywać problem społeczny, a nie kusić świeżością i zdobywać Camere Image czy jakieś inne nagrody w pół-światku marketingu.


3 thoughts on “10 mniej ratuje życie. Zwolnij!”

  1. Niestety kampania ta powiela błędy pojawiające się w mediach od lat. Na filmie wyraźnie widać, że pieszy wchodzi pod samochód znajdujący się tuż przed przejściem dla pieszych.
    Natomiast Art. 14.1.a Kodeksu Ruchu Drogowego mówi: Zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych.

    Zawsze w mediach słychać, że to pieszy ma pierwszeństwo na pasach i zgoda, lecz nie może na nie wejść jeśli do przejścia zbliża się samochód ! Ale o tym drugim już się nie mówi. Piesi nieświadomi popełniania wykroczenia wchodzą pod pojazdy, które zmuszone są gwałtownie hamować.

    Zacznijcie edukować pieszych. Do tego celu można wykorzystać powyższy film, dodać tylko na koniec: „… w każdym przypadku winę za wypadek ponosi pieszy, który wtargnął pod samochód”.

  2. Tym sposobem trzeba dodać, że o kolejne 10 km/h mniej byłoby jeszcze bezpieczniej, a w ogóle likwidując ruch kołowy osiągniemy zerową śmiertelność na drogach!

    Bardzo modne ostatnio zwalanie wszystkich problemów z bezpieczeństwem na drogach na prędkość jest dla wielu niezwykle wygodne. Z jednej strony oznacza to tylko problem z kierowcami, zero odpowiedzialności po stronie służb drogowych, a z drugiej wyrabia powszechne przyzwolenie dla łupienia obywateli z pieniędzy fotoradarami.

    Mało kto natomiast zwraca uwagę na fatalną infrastrukturę drogową. Mam tu na myśli nie tylko dziury w drogach, ale również brak chodników, niestosowanie barier sprężystych, praktyczny brak skrzyżowań bezkolizyjnych, czy bardzo często pomijane w różnych analizach, fatalne, a czasem niewidoczne oznakowania dróg.
    Normą jest, że pasy na drogach są ledwo widoczne lub całkowicie starte, znaki ustawiony na chybił trafił, w mało uporządkowany sposób między masą kolorowych reklam rozpraszających kierowcę, do tego i jedne i drugie malowane fatalnej jakości farbą odblaskową (na dodatek na pofalowanej powierzchni asfaltu).
    Jeżeli weźmiemy pod uwagę tragiczne oznakowanie, zły stan dróg, olbrzymie natężenie ruchu, nieuporządkowane otoczenie drogi, a do tych dystrakcji dodamy małą świadomość pieszych i brak chodników, nie ma się co dziwić, że dochodzi do wypadków.

    Prędkość sama w sobie nie jest przyczyną wypadku, jest tylko czynnikiem zwiększającym jego negatywne skutki. Jeśli chcemy wykorzystać możliwości jakie otwiera przed nami obecny poziom techniki to przede wszystkim powinniśmy zastanowić się, jak sprawić, żeby jeździć bezpiecznie, a przy okazji coraz szybciej. Tymczasem od lat, pomimo ciągłego postępu w motoryzacji, prędkości się obniża i jest to jedyny pomysł na zmianę sytuacji na drogach. Już teraz średnia prędkość w mieście niewiele odbiega od jazdy konnej. Można powiedzieć, że XIX wiek wraca, zresztą mentalnie nigdy chyba z niego nie wyszliśmy. Do wielu nie może jeszcze dotrzeć, że koncepcja drogi jako traktu dla samochodu, konia, roweru i pieszego to nie jest koncepcja na miarę XXI wieku.

    1. Prawie wszystko o czym Pan pisze jest prawdą i się pod tym podpisuję. Jedyny jednak wpływ, jaki mamy na infrastrukturę i stan dróg to nasz głos w kolejnych wyborach 🙁

      A 10km/h na osiedlu mogę zdjąć sam. Bez pomocy ani wymiany Rządu RP.

      Mówienie, że jeszcze lepiej zdjąć kolejne 10km/h jest już ironizowaniem. A tu chodzi o energię kinetyczną rozpędzonego samochodu o średniej masie podczas zderzenia. 50km/h dałoby szansę na życie, wielu tym co już odeszli. I mówimy tu w Polsce głównie o ofiarach śmiertelnych na przejsćiach dla pieszych 🙁

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top